07 sty

Niespodziewanki z Monte da Ravasqueira

Monte da Ravasqueira Premium

Alentejo śmiało można nazwać tygrysem winiarskiej Portugalii. Gdy kraj dołączał do Unii Europejskiej, w regionie wytwarzano zaledwie ok. 2% win portugalskich. Dziś, niecałe 30 lat później, z alenteżańskich winnic wyrusza w świat niemal POŁOWA ogółu flaszek ojczyzny Porto, Madeiry i Vinho Verde. Kraina położona na południe od Lizbony, po lewej stronie Tagu, a powyżej Algarve, wcześniej winiarsko słynęła przede wszystkim z upraw dębu korkowego i wytwarzania korka, którego region był niemal światowym monopolistą i w szczytowych okresach odpowiadał za trzy czwarte światowej produkcji.

Do Monte da Ravasqueira trafiłem w lipcu ubiegłego roku. Cóż to była za wizyta! Same zaskoczenia! Oprócz panującego upału wszakże, na który wszyscy byliśmy gotowi, a nawet – niecierpliwi by w nim utonąć. Sam krajobraz jednak był zgoła odmienny. Przyzwyczajony do niewielkiego pofałdowania terenu w innych częściach regionu, tu trafiliśmy w krajobraz solidnie obsiany różnymi wysokościami. Po drugie – o ile cala posiadłość zajmuje imponujący obszar, to winnice objęły zaledwie sześćdziesiąt kilka hektarów. Kolejnym zaskoczeniem były odmiany, którymi winnice są obsadzone. Owszem – są portugalskie klasyki, ale niektóre nazwy, o których poniżej, na pewno z Alentejo się nie kojarzą! Co więcej? Ano prywatne muzeum karoc i powozów konnych, w jednym z tradycyjnie dla regionu biało-niebieskich budynków.

Monte da Ravasqueira 20140703_123653 20140703_123922 20140703_152730 20140703_153425

Czas mijał,  święta zbliżały się śmiałymi krokami, a Mikołaj szalał jak w ukropie. W jednej z paczek, a właściwie w kilku paczkach, przywiózł kolekcję win Monte da Ravasqueira. Tych, których okazje miałem już próbować w posiadłości, ale także tych z odmian, które widziane w Alentejo wprawiły mnie w osłupienie. Do przesyłki dołączony był list z prośbą o wskazanie tych, które chciałbym mieć okazję próbować w kolejnych latach, wyjmując je ze skrzyneczek czekających na podróż do Warszawy.

Niewiele się zastanawiając, zapytałem kilku piszących o winie kolegów, czy nie mieliby ochoty spróbować tych cudeniek wspólnie. Ku mojej radości – wszystkim chciało się pić, zatem skorzystawszy z gościnnych progów Winosfery przy Chłodnej 31, wyposażeni przez głównego enologa Monte da Ravasqueira – Pedro Pereira Gonçalves‚a w karty techniczne win, zasiedliśmy razem, przy okazji powołując do życia nowe ciało – „Winneblogi”, do których już dołączają nowi koledzy, a którego ideą przewodnią jest swoboda wypowiedzi i kolejne liba… eee… degustacje, na wspólnie uprzednio zadane tematy. Nasłuchujcie!

Winneblogi IMG_6841 IMG_6843 IMG_6844

W lekko telegraficznym skrócie wyjawię swoje myśli o nadesłanych winach, a Was zachęcam do zajrzenia na strony pozostałych uczestników wydarzenia. Linki do odpowiednich stron znajdziecie w zakładce „Polecam

Monte da Ravasqueira White IMG_6828 IMG_6829

2013 Alvarinho VR Alentejano (0,8 ha i 3206 but.) – odmiana świetnie znana z Rias Baixas w hiszpańskiej Galicji i najlepszych Vinho Verde z portugalskiego Minho. W Alentejo – wręcz wybryk winiarza, o czym świadczy choćby areał winnicy i ilość butelek. Wino? Na pewno inne, niż te już nam znane wcześniej. Pachnie spokojnie, świeżo, nutami roślinnymi, kwiatowymi, moreli i cytrusów.  W ustach także lekko mineralne, treściwe i bardzo odświeżające. Zapewne duża tu rola schładzania winogron przed fermentacją i niskiej jej temperatury, połączonej z kilkumiesięcznym dojrzewaniem na osadzie i regularnym battonage. Dość powiedzieć, że o ile alkohol to słuszne 12, 5%, to kwasowość, uwaga, aż 8,5g.! Nie ulega wątpliwości, że przy łączeniu z morskim jedzeniem będzie miało wiele do zaoferowania, a także z sałatkami i jako polepszacz życia w upalne dni także, pite z kieliszków do Rieslinga/Sauvignon Blanc, schłodzone do 8 stopni. Tymczasem, ode mnie 87 pkt.

2013 Viognier VR Alentejano (1,4 ha i 3321 but.) – to jeszcze większe zaskoczenie. Przyzwyczajony do w większości obfitych w wymowie i tęgich w budowie win odmiany, tu mamy ciekawą kombinację. Zaledwie 12% alkoholu, kwasowość aż 7,9g!!! Do kompletu – 6 miesięcy we francuskich baryłkach. Darmo szukać kapiących sokiem brzoskwiń, kandyzowanych grapefruita i cytryny. Aromaty owoców są świeże, okolone nutami wanilii, białej czekolady i gałki muszkatołowej. W ustach lekko maślane, bardzo pobudzające i złożone. Potrzebuje chwili by się otworzyć, lecz moim zdaniem bardziej pomoże mu chwila cierpliwości, tak kwartał-dwa, by pięknie się poukładać. Łączcie je do konkretnego jadła – wieprza, indyka, cięższego ptactwa w maślanych, musztardowych tudzież opartych na szlachetnym alkoholu. Serwujcie w temperaturze 12 stopni, w kieliszkach do Chardonnay, a i będzie wdzięczne za półgodzinną dekantację w wąskiej karafce. Przyklejam mu punktów 87 i wierzę, że jeszcze zyska.

2012 MR Premium Branco VR Alentejano (1 ha i 2137 but.) – najwyżej lokowana seria win producenta. Bardzo, ale to bardzo ciekawy zestaw odmian: Viognier, Alvarinho, Semillon, Arinto i Marsanne. „Reszty nie trzeba”… Fermentacja w stali nierdzewnej, roczne dojrzewanie sur lie we francuskich baryłkach i… 12% alkoholu bijące wytłumiane przez 7,4 g. kwasów… Wino rok starsze od poprzednich, ułożone, eleganckie. Aromaty limonki, dojrzałej moreli, akacji  i pieczonych jabłek, zgrabnie współgrają w muślinowym ciele z mineralnością, nutami korzennymi i balsamicznymi. Homar w sosie koniakowym? 😉 Czemu nie?! I tego typu historiami za nim podążajcie, dekantując godzinkę w wąskiej karafce i nalewając do kieliszków do… czerwonego wina, najlepiej takimi jak do Amarone i Shiraz. Wyznaczam mu wartość 91 punktów i życzę smacznego.

Monte da Ravasqueira Red

2012 NA Nero d’Avola VR Alentejano (0,38 ha i 3298 but.) – Sycylia po portugalsku? Wpadlibyście na taki pomysł? A wynik jest imponujący, w stylu modnym na wyspie bardziej dziś, niż wczoraj. Owszem – starzenie 16 miesięcy w baryłkach zrobiło swoje, jednak mamy tu grę świeżej wiśni, jagód, mentolu, oplecionych w waniliowo-pieprzną siatkę. Taniny są drobne i wygładzone, a całość zdaje się być żwawa i młodzieńcza. Śmiało podawajcie je do konfitowanej kaczej łapy, aromatycznych wędlin i wysmażonego antrykotu, w temperaturze 16 stopni, w kieliszkach do Sangiovese, a jak się da – dekantujcie je godzinę w szerokiej karafce, by w pełni cieszyć się 88 punktami, których jest warte.

2012 Syrah-Viognier VR Alentejano (2 ha i 3374 but.) – pomysł doskonale znany z „obydwu ojczyzn” Syrah/Shiraz, czyli północnej części Doliny Rodanu i Australii. Muszę przyznać, że z tej serii najbardziej przypadło mi do gustu. W aromatach więcej tu Antypodów, a w budowie – europejskiej klasyki: 13,5% alkoholu i kwasowość na poziomie 6,8 g. mówi sama za siebie. Jest tu i wędzona śliwka, i pieprzność, i czarne wiśnie, a w tle co-nieco słodyczy z półtorarocznego pobytu w baryłkach, któremu wino oparło się najmocniej z „kolegów”. Moje ulubione kotleciki jagnięce w baskijskich klimatach byłyby pasowałyby jak złoto, choć i gęsia noga z żurawiną też by nie zginęła, tak jak i stek z tuńczyka. Pije się dobrze z kieliszków do Shiraza, schłodzone do 18 stopni i podziękuje na pewno za krótką dekantację. Wszystkimi 88 punktami.

2012 Touriga Franca VR Alentejano (1,5 ha i 3269 but.) – jeden z portugalskich klasyków, doskonale znany jako element składowy choćby w legendarnym Porto. Ta dość aromatyczna i niezbyt taniczna odmiana tego dnia wydala nam się najtrudniejsza. Może wolałaby leżeć w baryłkach krócej niż 18 miesięcy? Stawiam na to, choćby ze względu na rolę aromatów korzennych i roślinnych, dominujących nad leśnoowocowokonfiturową nutą także w smaku. W połączeniu z intensywnym uderzeniem tanin, stawia przed winem głównie rolę elementu duetu ze strawą. Jaka? Dajmy na to – nasze bitki z kaszą gryczaną, różnego rodzaju cięższe potrawy z mięs duszonych i gulaszowe sprawy  w pieprznych, acz nie pikantnych wydaniach. Dekantacja – koniecznie, nie krócej niż godzinę, temperatura – 18 stopni. Kieliszki – do Bordeaux. Punkty – 85 i z ciekawością czekam na kolejne próby.

Także na Petit Verdot, które tym razem trafiło nam się zaatakowane choroba korka, a także Sangiovese i resztę niecodziennej spółki.

Monte da Ravasqueira PremiumIMG_6862

2012 Vinha Das Romas VR Alentejano (7,5 ha i 26964 but) – najbardziej „komercyjne” spośród opisywanych tu win. I myli się zasadniczo ten, kto myśli, że odnoszę się do ilości wytworzonych butelek, bo to nadal wartości rzemieślnicze. Odnoszę się tylko i wyłącznie do smaku wina. Połączenie Syrah i Touriga Franca, leżakowało 20 miesięcy w nowych baryłkach z dębu francuskiego. Wino jest duże, gęste, masywne, konfiturowo-nalewkowo-cukierniczo-balsamiczne. Trzeba jednak oddać winiarzom ukłon za spryt i powściągliwość, dzięki czemu cieszymy się kombinacją 13% alko i kwasowości na poziomie 6g., co daje winu narzędzia do bycia widowiskowym, lecz i klasowym. Szukacie tła do „posiadówki” z przyjaciółmi w chłodny wieczór? Proszę bardzo! To jest dokładnie to! Szybkie przewietrzenie w szerokiej karafce more than welcome, kieliszki do Shiraza lub duże do Bordeaux, 18 stopni Celsjusza i 87 punktów.

2012 MR Premium Tinto VR Alentejano (2.5 ha i 6,312 but. 0,75l., 111 1,5l. i 50 3l.) – clou programu, czyli topowe wino czerwone ze stajni MdR. Mariaż Syrah, Touriga Nacional, Touriga Franca i Aragonez (tak, oczywiście – Tempranillo), który oprócz schłodzenia gron, przeszedł także przed fermentacją 5 dniową macerację w otwartych prasach. I to czuć od razu, mimo, że wino leżało w nowych baryłkach jeszcze dłużej niż poprzednik, bo aż 22 m-ce. Mimo wyższego poziomu alkoholu i podobnej kwasowości, prezentuje się jako wino bardziej szlachetne, eleganckie, i złożone.Z jednej strony dojrzale czereśnie, czarne wiśnie, jagody i śliwkowe powidło, z drugiej czekolada, pieprz i cedr, z trzeciej czarne oliwki i słoność, a z czwartej lekuchno bakaliowe. Wino -solista można by rzec. Można, lecz równie znakomicie zagra w duecie. Do przekąszania z kawałkiem dobrego cheddara czy dojrzałej goudy – miodzio. Do steak’a medium-rare z borowikami z patelni – pyszka. Koniecznie lubi poleżeć godzinkę-dwie w dekanterze, być pite z dużych kieliszków do Bordeaux, w 18 stopniowym upale, przyozdobione girlandą 93 punktów.

Teraz już tez wiem, o co poprosić Pedro, by móc w trudu i znoju sprawdzać powyższe teorie 😉

P.S. – Importerzy – ceny, o ile je dobrze pamiętam, dają więcej niż szansę na sympatię klientów …

08 lis

Para niemal doskonała

Jak co roku o tej porze, przychodzi czas na kurs i serię degustacji w ramach „akademii”, prowadzonej dla jednej z  firm międzynarodowych. Za każdym razem nowa restauracja, za każdym razem inna część i panel win do spróbowania, a tym razem spotkaliśmy się w warszawskim Portucale. Pakiet wiedzy i flaszki dotyczyły najważniejszych regionów Włoch, Hiszpanii i Portugalii oczywiście. Razem 10 flaszek do spróbowania, dwa razy tyle slajdów do obgadania, plus zwyczajowa kolacja z, a jakże, kolejną porcją win do towarzystwa. A w kieliszkach zacnie: Toskania, Piemont, Veneto, Ribera del Duero, Katalonia, Rioja i Douro, a w coolerach mieniły się Alto Adige, Galicia i Minho.

No i jak stawiacie? które regiony zdobyły nasze kubki smakowe i serca? Barolo? Owszem – Elvio Cogno ma wiele atutów i spisał się dzielnie. Rioja? Artadi to znakomity producent, jeden z moich ulubionych, a Vinas de Gain, to wspaniały wynik ich umiejętności., lecz tego wieczoru szukaliśmy czegoś innego niż bezpośredniości i siły. A może Kolbenhof od Hofstatter’a, ze swoją nieco brutalną, ale jednak – wielowymiarowością? Nic z tego. Owszem wszystkie próbki, także te niewymienione z nazwiska, prezentowały najwyższą jakość i ogromną różnorodność wrażeń. Jednak ten wieczór należał tylko do dwóch win, z czego pierwsze poniżej, zebrało zdecydowanie najwięcej braw. Dlaczego? pewnie z dwóch powodów. Pierwszy jest banalny – to jedno z najlepszych białych win świata. A drugi? taki jak to często bywa – kontekst. Obydwa wina pochodziły z regionów najmniej okrzyczanych m kojarzonych raczej z popularna półą. A tymczasem… Pacnęły zebranych w głowy obuchem zaskoczenia poziomem ich wykonania i oferowanych wrażeń.

2011 Quinta de Soalheiro Primeras Vinhas Alvarniho Vinho Verde DOC – 

Soalheiro

To wino swego czasu przetoczyło się przez polski internet niczym huragan, wbijając palce każdego z o nim piszących w ekstatyczne peany. Czy słusznie? Wierzcie lubnie – TAK! To nie jest majstersztyk odmiany Alvarinho. To nie jest też majstersztyk Vinho Verde. To nawet nie jest majstersztyk Portugalii. To jest prawdziwy majstersztyk wśród win białych całej kuli ziemskiej, godny stać równo pomiędzy podobnymi z innych regionów i odmian winorośli świata!

Alvarinho jest najbardziej szlachetną z odmian tej części Półwyspu Iberyjskiego, znaną i ważną także w nieodległym, hiszpańskim Rias Baixas. Tam jednak to trochę inna bajka. O jej genezie krążyły legendy, lecz nie o tym dziś ten wpis. Ten ma mówić tylko o tym, jak wspaniałe wina z tej odmiany w Moncao e Melgaco – strefie Vinho Verde, wyczarowano tym i całej serii win Soalheiro.

Już sam wygląd obiecuje wiele – wino mieni się w kieliszku intensywnym, złotawym kolorem. Pachnie średnio intensywnie bogatymi nutami brzoskwiń, trochę też kandyzowanymi cytrusami, gruszką i miodem akacjowym. W smaku – prawdziwa eksplozja nut, doskonała równowaga materii i przyjemnego orzeźwienia, solidne, napakowane bogactwem owoców i mieralnością. Bajeczne…

Pijcie je w kieliszkach podobnych lub dokładnie tych typu „chardonnay” Riedla, w temperaturze 10-12 stopni, możecie je otworzyć chwile dwie wcześniej, nie bójcie się kręcić kieliszkiem, ba! możecie nawet przelać do wąskiego dekantera i tak trzymać w coolerze. Do czego> Droga wolna – treściwsze i bardziej złożone potrawy z ryb (także słodkowodnych) i owoców morza, do ptactwa – pierś z indyka, perliczka z pieca zawinięta w boczek, nawet do combra z królika. Itd itp…

Kupicie je w Portucale i Atlantice, za nieco ponad złotych 100. Wiem – ale z pełna odpowiedzialnością – warte każdej wydanej monety.

A ja do kompletu, z największym szacunkiem, piszę mu punktów 93+

 

2008 Cellier Laurona Monstant DO –

Laurona

Priorat znamy i lubimy. Priorat znamy i cenimy. A w jego cieniu, tuż obok, leży sobie niedoceniany z reguły Montsant. Ot, w głowach wielu miejsce również zdominowane przez Carinena (Carignan), Syrah, Garnatxa (Grenache) i Cabernet Sauvignon, które z reguły, za dużą mniejsze kwoty, potrafi zaoferować namiastkę wrażeń „Wielkiego Brata”. Jak dobrze wiemy, reguły są po to, żeby je…modyfikować zgodnie do zmieniającej się rzeczywistości. A Laurona jest co najmniej słusznym powodem, żeby taki proces zmiany w naszych mniemaniach nastąpić musiał…

A co w kieliszku? Cudnie! Głęboka, intensywna i wciąż połyskliwa suknia. Zapach szczodry aromatami konfitur, nalewek, przypraw korzennych, runa leśnego i orzechów. W ustach piękna integracja, porządek, płynie gładkim wrażeniem miękkich, słodkich tanin, podkreślonym wysoką zawartością alkoholu, lecz świetnie równoważonymi przez  schowaną w tle kwasowość, lekko drażniącą krawędzie języka,  podkreślającą dojrzałe borówki, czarne wiśnie, czereśnie, wędzone śliwki i jagody w przyprószonych niuansami cedru, goździków, gorzkiej czekolady i kawy.

Pijcie je do… ludzi, dobrej chwili, a jak musicie do czegoś na talerzu – raczej pomyślcie o baraninie, kaczce i średnio wysmażonej wołowinie, najlepiej w cięższych, balsamicznych sosach, albo z intensywnymi dodatkami – żurawiną, balsamico lub porto, za to za wszelką cenę unikajcie dużej ilości soli lub ostrych dodatków, także w serach wszelkiego typu. Dekantujcie godzinę dwie, w szerokim dekanterze, sięgnijcie po duże kieliszki, min 400ml., typu „Bordeaux”, a temperatura wina nie powinna przekraczać stopni 18.

Kupicie je w Złocie Hiszpanii, za co w swoim i wielu imieniu – dziękuję, za kwotę około 100 złociszy.

A moja skromna ocena tej flaszy to 91pkt.