19 sie

Czas na emeryturę, drogi przyjacielu

Legenda

W sommelierskim fachu jedną z głównych różnic, w stosunku do pozostałych pracowników sali, jest umiejętne unikanie efektu określanego jako „ambafatima”, czyli notorycznie ginących, w bardziej lub mniej tajemniczych okolicznościach, trybuszonów. Ewentualnie, jeżeli ktoś woli: tirez bouchon, korkociągów, otwieraczy do wina itd. itp.

Od piętnastu lat żyłem z wieloma trybami, większość traktując jako przelotną znajomość towarzyszącą w miejscach, których nie byłem pewien, czy nie zapragną mi ich odbić po cichu. Jednakże trzy z nich, jeden po drugim, towarzyszyły mi w domu i pracy, a przy okazji dorobiły się  własnych nazw, pomimo wspólnego mianownika – tej samej marki wyrytej na błyszczącej stali. Pierwszy z nich zwał się „Otwieram Wszystko”, jako że naprawdę potrafił otworzyć wiele, łącznie z kłódkami na pracowniczych szafkach, mojej i kilku zagapionych współpracowników. Niestety, po prawie dwóch latach pożycia, któregoś dnia zostawił mnie dla innego, bez choćby słowa pożegnania. Choć jestem pewien, że chciałby… Jego następcę, czyli „Otworzyło Się Już Trochę”, pozostawiłem z rozdartym sercem na niegościnnej ziemi lotniska w Sofii. Wytrzymaliśmy razem w pracy pięć lat, lecz dla bułgarskiego pogranicznika ten fakt był ważny, jak jego poranne splunięcie po przebudzeniu się. Jestem pewien, że to robił, pamiętając jak się ślinił w czasie naszej dość długiej dyskusji, na bezludnym jak Atacama sofijskim aeroporcie. Uspokoił się tylko raz, gdy zadowolony wrzucił mojego przyjaciela do kosza. Jestem jednak pewien, że tak on, jak i jego koledzy, do dziś pamiętają moje słowa na pożegnanie. I chyba tylko jego błyskotliwości zawdzięczam, że samolot zdążył odlecieć ze mną na pokładzie… W międzyczasie poznałem się już z moim najwierniejszym druhem, z szacunku ochrzczonego „Seniorem” Tak, tak jak moje ukochane niegdysiejsze auto. Zresztą – pod wieloma względami, także urody, łączyło ich tak wiele, że nie mogło być inaczej. Od dziesięciu lat towarzyszy mi wiernie w najważniejszych chwilach. Wygrywał dla mnie wszystkie mistrzostwa Polski, zdawał wszelkie egzaminy i wspierał w startach międzynarodowych. Przemierzył kilka kontynentów, pieczołowicie chroniony przed losem jego poprzednika. Otworzyliśmy razem duże kilkadziesiąt tysięcy flaszek. Odcięliśmy tyle samo koszulek, rozpieczętowaliśmy setki zawiniętych w folię palet, nie mówiąc o tysiącach rozszarpanych z werwą kartonów. Przeżył też kilka laptopów podróżujących obok. A on, skubaniec, nadal stara się trzymać formę i jest chętny do pracy. Czas chyba jednak uszanować jego dorobek, i pozostawić mu tylko najwyższe cele. Pewnie odkorkujemy jeszcze niejednego „grandkrusa” wielu proweniencji. Bo w takich chwilach z przyjemnością posłucham, co ma do powiedzenia.

Junior

Junior

Senior

Senior

 

 

 

 

 

 

 

 

Nadejszła zatem wiekopojmna chwila przekazania warty. Młodzieniec roboczo został mianowany „Juniorem”, jednak jestem pewien, że za jakiś czas sam zdecyduje, jak trzeba będzie go wołać. Skąd ta pewność? Bo ma dobre geny. Najlepsze. Te same, jak wszyscy jego poprzednicy. Jak wieść niesie, Hiszpania nie tylko Iberico i Reservami stoi. Dawno temu stworzyli patent, który do dziś jest niedoścignionym wzorem. Zmieniają się tylko ich szaty. Maja używa antracytowego cacuszka z kryształami Svarovskiego. Ja zaś, idąc za sentymentem i równowagą, wybrałem klasyczną, elegancką czerń, jako że pierwszych dwóch bohaterów odzianych było w bordo.  Jedno tylko jest niezmienne – wybieram najlepsze serie, zdolne jak widać do współpracy latami. „Senior” i „Junior” na początku żądają sporo, by się z nimi poznać. Lecz ten pierwszy przeżył pewnie z tuzin przeciętniaków, wciąż będąc w formie do pozazdroszczenia przez niejednego świeżutkiego „mydłka”.

Geny są ważne

Geny są ważne

I tu najwyższy czas odpowiedzieć na pytanie, które prawdopodobnie błąka się w głowach kilku zorientowanych w temacie: „Dlaczego nie Chateau Laguiole?”. Odpowiedź jest prosta: choć renoma, legenda i nożyk Francuza to wzór, a jakość obydwu oscyluje na podobnych poziomach, to patent Pulltex’a działa dużo sprawnej i łatwiej, zwłaszcza przy „trudnych przypadkach”. Tak dźwignia, jak i pokryta teflonem tytanowa śruba. A oprócz tego, wszystkie Laguiole zdobyłem jako nagrody za osiągnięcia. Zatem nic dziwnego, że jako stary, niedzisiejszy podobno już humanista, traktuję je także jako pamiątki dni, gdy przeżywałem piękne chwile i poznawałem wspaniałych ludzi, którzy do dziś, bliżej lub dalej, są w zasięgu mojego wzroku.. A to jest niemożliwe do zmierzenia rozumem…

Legenda

Legenda